Big Data i mikrotargeting

Pogłoski o wykorzystaniu Big Data i mikrotargetingu w wyścigu o fotel prezydenta USA, który zakończył się zwycięstwem Donalda Trumpa, otworzyły drogę dla spekulacji i dyskusji nad tymi technologiami. W dużym skrócie można powiedzieć, że jest to technologia umożliwiająca profilowania każdego użytkownika usługi internetowej (np. mediów społecznościowych). Profilowanie to jest bardzo precyzyjne i wieloobszarowe. System analizuje zachowania użytkownika i automatycznie rozpoznaje jego wiek, płeć, kolor skóry, miejsce zamieszkania, znajomość języków obcych, poglądy polityczne, stopień zamożności, zainteresowania itd. Nawet jeśli podamy nieprawdziwe informacje w ustawieniach konta, system będzie je w stanie zrewidować.  Nigdy wcześniej w historii ludzkości nie było możliwe stworzenie tak ogromnej bazy danych zawierającej tak precyzyjne informacje o każdej jednostce. Stało się to możliwe dzięki zawłaszczeniu Internetu przez kilka dużych korporacji oraz udostępnianiu przez użytkowników ogromnej ilości danych (w tym również prywatnych) w Internecie.

Jak wykorzystać zebrane dane

Cała nasza aktywność w Internecie może zostać wykorzystana do stworzenia naszego profilu. Wyszukiwane frazy, lajki, komentarze, odwiedzone witryny, osoby które mamy w znajomych, miejsca z których logujemy się do sieci – jednym słowem wszystko. Ale jak te dane wykorzystać? Marketing dąży do zwiększenia skuteczności w skutek czego powstało pojęcie „grupy docelowej”. Tymczasem mikrotargeting jest pojęciem idącym krok dalej. Kiedyś uważano atom za niepodzielny. Dzisiaj rozbijamy go na protony, elektrony, neutrony a nawet kwarki. Podobnie rzecz ma się z grupami docelowymi. W mikrotargetingu nie ma już grup – są jednostki. Pani Kowalska zobaczy w Internecie inne reklamy niż Pan Kowalski. Taki marketing jest w stanie z większą siłą grać na emocjach – wzmacniać je lub wyciszać, precyzyjniej kreować potrzeby oraz wpływać na decyzje i światopogląd jednostek. Zasadne jest więc pytanie gdzie znajduje się współczesna granica miedzy marketingiem a psychomanipulacją?

Technologia ta staje się więc powszechną praktyką psychopolityczną, ale to prywatne firmy są w posiadaniu szczegółowych profili wyborców. Firmy te nie muszą świadczyć swoich usług każdemu. Wyobraźmy sobie sytuację, że partia polityczna o restrykcyjnym podejściu do prywatności będzie chciała wykupić usługę mikrotargetingu w popularnym portalu społecznościowym. Właściciel portalu może dojść do wniosku, że poglądy partii stanowią zagrożenie dla jego biznesu i najzwyczajniej „nie sprzeda” jej swojego produktu. Dochodzimy więc do stanu w którym świat polityki staje się jeszcze bardziej zależny od świata biznesu. A demokracja jest wypadkową psychomanipulacji.

Daj lajka

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu wrócisz na stronę popularnego portalu społecznościowego, to zastanów się dwa razy zanim dasz komuś lajka. To zostanie wykorzystane do stworzenia profilu twojej osoby.

 

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie materiał przedstawiony w telewizji TVN. Szczerze mówiąc to zdziwiło mnie, że materiał o manipulacji publikuje telewizja, która sama jest częstym celem krytyki z powodu stosowania manipulacji. Zapraszam również na stronę Zmień swoje google gdzie dowiesz się, jak lepiej zadbać o swoją prywatność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *